Przejdź do głównej zawartości

przewrotność

Życie lubi zmieniać bieg.
Lata gimnazjum. Brzydkie kaczątko, z którego lubiano się śmiać, bo duża, bo gruba, bo brzydka, bo nie dba o siebie. Wtedy miałam wszystko gdzieś, naprawdę, po całości, nie przejmowałam się, że idę do szkoły w dresie. Ale dotykały mnie te wszystkie komentarze, do dziś je pamiętam, tego się chyba nie da zapomnieć. 
Aktualnie jestem przeciwnością tego i jestem pewna że nie jeden który wtedy patrzył na mnie z pogardą teraz pluje sobie w twarz, bo chętnie by zagadał. Nie chwalę się, nie o to chodzi. Przywykłam do łatki brzyduli i kogoś kogo lepiej unikać. Teraz nawet ciężko mi uwierzyć, że mój chłopak nie zostawi mnie dla innej, ładniejszej, bo moja ocena nie jest tak wysoka jak powinna być. Wszyscy mówią miłe rzeczy, uśmiecham się, ale niedowierzam, taka prawda.
Liceum. Jedna z gorszych uczennic. Zagrożenie, wychowawca który mówi, że jak się nie wezmę do roboty to nie mam szans nic osiągnąć. Koledzy śmiejący się, że opuszczam lekcje, bo przecież jak tak można na biochemie. Może i mieli racje. Ale to moje życie. Byłam inna, cały czas się zmieniam, cały czas na lepsze- moim zdaniem.
Jak wielkie byłoby zdziwienie wszystkich osób dla których zawsze byłam tą głupią, mimo, że zawsze wiedziałam, że stać mnie na więcej. Chciałabym zobaczyć miny tych wszystkich nauczycieli, kolegów kujonów na myśl, że ja, jedna z uczennic z ciemnej strefy dostała się na medycynę. To jest bezcenne. Chce pokazać tym wszystkim osobom, a przede wszystkim sobie, że wszystko jest możliwe. 
Jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić to to jest możliwe. Wierze w to z całego serca. I pozory często mylą ;)

~meddreaming

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

written in the stars

Noc spadających gwiazd... Jedna z najcudowniejszych nocy w roku. Odkąd pamiętam interesuje mnie to co nade mną. Tyle tajemnic skrywa ta ciemność nad nami, przestrzenie niemożliwe do wyobrażenia, miliony planet, piękno.. Nie ma nic piękniejszego niż noc spadających gwiazd. Fascynuje mnie to, nawet bardziej niż  medycyna, bo medycyna jest tu, na Ziemi, kosmos to inny świat, w którym raczej nieważne  czy u nas wynaleziono lek na nieuleczalne choroby, czy dokonano niemożliwej operacji. Nieodkryty, nieznany, cudowny. Zostaje w sferze hobby nr.1. Nie oszukujmy się nie na możliwości realizować się w sferze kosmosu. U nas nawet nie ma wartych uwagi studiów w tym kierunku. Wracając do rzeczy. W tym roku zobaczyłam tylko 2 spadające gwiazdki ( które tak naprawdę są perseidami ale ciii... lepiej myśleć, że to gwiazdki, bardziej magicznie). Pomyślałam za to aż 3 życzenia. Oby się spełniły :) Od piątku rozpoczynam korki z biologii, myślałam, że dopiero od września a tu taka niespodziank...

początki, czyli właściwie po co to wszystko?

 Po co mi blog? Do motywowania. Motywowania kogo? Głównie mnie samej, jak i Was, osoby do których kieruję swoje słowa.  Jestem tegoroczną maturzystką, która w styczniu tego roku po ponad 2 letniej przerwie ponownie uświadomiła sobie, że nie ma w życiu nic innego czego pragnęłabym bardziej niż...  Właśnie, niż czego? Niż tego, żeby być lekarzem.  Brzmi górnolotnie i banalnie. Marzenie o medycynie, nie jestem w tym jedyna, to jedne z bardziej obleganych i chyba najbardziej prestiżowe studia. Często wyidealizowane. Bo lekarz bogaty, bo lekarz mądry. Znając realia ciężkiej pracy, niskich zarobków, częstego braku szacunku od pacjentów, znając wszystkie szare strony i nie myśląc, że te studia dadzą  mi luksus, bądź wszechobecne uznanie. Wiedząc to wszystko nadal chcę, nadal nie widzę się w innym zawodzie, nie mówiąc już nawet o innej dziedzinie.  Straciłam 3 lata liceum na przysłowiowym obijaniu się, bo przez ten czas moje priorytety były wywrócone do gór...

praca a nauka

Znalazłam pracę. Traktuję to jako pracę wakacyjną, taką na własne wydatki. Będę kelnerką w restauracji. Ma dobrą opinię i na pierwszy rzut oka wydaje się być ekskluzywna. Nie jest to szczyt marzeń o pracy wakacyjnej, ale lepsze to niż dotychczasowe dorabianie po 70 zł w weekend. Co do nauki, zaczęłam 1 część książki 'To jest chemia, zakres rozszerzony'.  Robię sobie własnoręczne notki, jak na razie wszystko co wydawało się niemożliwe do zrozumienia nie jest takie trudne, chociaż wiem, że gdyby porównać moją naukę do budowy wieżowca to nawet nie dowieziono materiałów do jego budowy. Jestem daleko w polu, wiele przede mną, ale dam radę, cały czas przyświeca mi mój cel :) Wiecie co jest dla mnie najpiękniejsze i najbardziej mnie ciągnie do zawodu lekarza? O tym w następnym poście :)  meddreaming~